sobota, 3 października 2015

Rozdział 18

Rozdział 18- ,,Powiem ci prawdę


Unio­słam lekko głowę do góry i odchy­li­łam powieki. Rozej­rza­łam się dookoła i dostrze­głam, że znaj­duje się w nie­swoim pokoju. Prze­ra­żona szybko usia­dłam, a obraz przed moimi oczami zawi­ro­wał. Wszystko mi się przy­po­mniało. Impreza, alko­hol, bójka, Sophie, pamięt­nik. Wła­śnie… pamięt­nik. Rozej­rza­łam się dookoła sie­bie i zauwa­żyłam, że leży na podło­dze przy łóżku. Się­gnę­łam po niego i ostroż­nie wsta­łam. Pode­szłam, do dużego lustra, w któ­rym Sophia na pewno codzien­nie przy­naj­mniej sto razy się prze­gląda. Roz­sze­rzy­łam oczy, a moje prze­ra­że­nie było nie z tej ziemi. Wyglą­da­łam okrop­nie! Włosy w nie­ła­dzie, całe w koł­tu­nach, maki­jaż roz­ma­zany na twa­rzy, oczy pod­puch­nięte, bluzka cała od alko­holu. Po pro­stu świet­nie. Wzię­łam z pobli­skiej półki szczotkę i się roz­cze­sa­łam, nie chcę, aby ludzie widzieli mnie w tym sta­nie W szcze­gól­no­ści nie Harry… -Co? – zapy­tałam sama sie­bie w gło­wie -Nie… odpuść sobie Lena. Chwilę jesz­cze popra­wia­łam się i sta­ra­łam popra­wić swój wygląd, lecz na próżno. Z tup­nię­ciem odło­ży­łam szczotkę i usia­dłam na łóżku. Musia­łam się zasta­no­wić co zro­bić. Nie chcia­łam, aby kto­kol­wiek mnie zoba­czył i wypo­mi­nał mi, że jestem za młoda na alko­hol, a pop dru­gie chcia­łam jak naj­szyb­ciej dostać się do domu. Dla­tego posta­no­wi­łam nie scho­dzić na dół i praw­do­po­dob­nie natra­fić na Harry’ego i innych. Moim zada­niem było wymy­ślić co innego. Nagle wpa­dłam na dziwny i nie­bez­pieczny pomysł, ale jak wtedy myśla­łam, sku­teczny.

Pode­szłam do okna i cicho je otwo­rzy­łam. Na zewnątrz padał deszcz i było chłodno… no cóż. Tro­chę poni­żej znaj­do­wał się dach, a jesz­cze dalej chod­nik. Wystar­czyło tylko wejść na daszek, a potem zesko­czyć na zie­mię i już po wszyst­kim. Tak też zro­bi­łam.

Spię­łam włosy, scho­wa­łam pamięt­nik do tyl­nej kie­szeni spodni i wzię­łam pierw­szą lep­szą bluzę z pokoju dziew­czyny. Pomy­śla­łam, że ma tyle ubrań, więc jedna stara bluza nie zro­bi­łaby jej róż­nicy. Wycią­gnę­łam jedną nogę w stronę okna i dotknę­łam nią dachówki dachu. Lekko się zachwia­łam, ale w porę zła­pałam się fra­mugi okna, zapo­mnia­łam, że w mojej krwi jesz­cze był alko­hol. Cóż… jak spadnę, to będzie pro­blem. Bez zasta­no­wie­nia wyję­łam drugą nogę i już teraz sie­dzia­łam na zewnątrz, na dachu domu. Ostroż­nie ześli­zgnę­łam się w dół. Powoli robi­łam krok po kroku. Byłam odwró­cona ple­cami w stronę ulicy i sku­pia­łam się na tym, aby nie spaść. W pew­nym momen­cie pośli­zgnę­łam się o mokrą dachówkę i pra­wie bym spa­dła, gdy­bym nie zła­pała się gałęzi drzewa, które rosło obok domu. Ode­tchnę­łam z ulgą. Wtem usły­sza­łam za sobą gwiz­da­nie. Szybko się odwró­ci­łam i zauwa­żyłam uśmiech­nię­tego i sto­ją­cego z rękoma w kie­szeniach Harry’ego. –Cudow­nie- pomy­śla­łam. Gło­śno ode­tchnę­łam. Byłam na niego wciąż wku­rzona i nie mia­łam zamiaru go widzieć na oczy.



-Co chcesz? – zapy­tałam przez zaci­śnięte zęby.

-Co ja chcę? -zaśmiał się -Wiesz, to nie ja pró­buję zejść z dachu zamiast wyjść drzwiami, ani nie wypi­nam swo­jego sek­sow­nego tyłka- powie­dział z uśmie­chem. Zro­bi­łam się cała czer­wona i szybko usia­dłam na dachu, tak abym nie wypi­nała się w jego stronę.

-Yyy… nie chcia­łam Was budzić– odrze­kłam i powoli zaczę­łam się zsu­wać z dachu. Czu­łam na sobie dokładne spoj­rze­nie chło­paka, lecz posta­no­wi­łam to zigno­ro­wać. Gdy byłam, już przy ryn­nie wystar­czyło, abym tylko zesko­czyła na zie­mię. Lekko się wychy­li­łam i przy­gry­złam, wargę sza­cu­jąc, czy nic mi się nie sta­nie. Ugię­łam kolana i sko­czy­łam. Kiedy moje nogi dotknęły podłoża, zachwia­łam się, ale od razu zna­la­złam się w ramio­nach Harry’ego.

-Już jesteś bez­pieczna- odrzekł i spoj­rzał na mnie z roz­ba­wie­niem w oczach. Zaru­mie­ni­łam się i odsu­nę­łam od niego.

-Muszę już iść do domu- odrze­kłam i zaczę­łam iść w kie­runku, któ­rym jak sądzi­łam, był pra­wi­dłowy. Usły­sza­łam za sobą kaszl­nię­cie. Odwró­ci­łam się i zauwa­żyłam śmie­ją­cego się zie­lo­no­okiego.

-Wiesz, że to jest w drugą stronę? – zapy­tał.

-Tak- odpowie­dzia­łam wku­rzona. Czu­łam, jak pamięt­nik gnie­cie mnie w pośladki.

Kiedy szłam, nie wie­dzia­łam, kiedy będę na miej­scu, bo nogi mnie nie miło­sier­nie bolały. Po chwili usły­sza­łam za sobą nad­jeż­dża­jący samo­chód, który się obok mnie zatrzy­mał. Spoj­rza­łam w jego stronę i dostrze­głam czu­prynę loków. No tak.

-Wsia­daj- rzekł Harry.

-Nie- powie­dzia­łam pew­nie, mimo że tak się nie czu­łam.

-Dla­czego? – zapy­tał, uno­sząc jedną brew.

-Bo… jesteś pijany- szybko odrze­kłam. Chło­pak tylko lekko pokrę­cił głowa i się ponow­nie uśmiech­nął.

-Oto się nie martw- odpowie­dział. -Prze­cież wiem, że led­wie idziesz. Wsia­daj- rzekł.

-Myślisz, że mnie tym udo­bru­chasz? – zapy­tałam z gnie­wem. – Jakieś nie­wy­ja­śnione rze­czy dzieją się wokół mnie, a ja nie wiem, o co cho­dzi! – krzyk­nę­łam już naprawdę wku­rzona. – Parę razy ktoś chciał mnie zabić, zosta­łam dwa razy zgwał­cona, poznaje jakichś ludzi, któ­rzy są raz dla mnie mili, a potem od razu bija się o to, że ktoś coś mi powie­dział lub się do mnie zbli­żył. Czy to jest nor­malne, Harry? – zapy­tałam, a po policz­kach poczu­łam spły­wa­jące łzy. – nie mów mi, że nic się nie dzieje, bo tak nie jest. Nikt mi nie mówi, co się dzieje, a każdy coś ukrywa. Myślisz, że tego nie widzę, Sty­les? – spy­ta­łam się i ujrza­łam ból kry­jący się na twa­rzy Harry’ego. Pokrę­ci­łam lekko głową– Posta­no­wi­łam, że jutro jadę z powro­tem do domu. Tutaj nie pasuje. Rodzice mieli rację, aby mnie stąd zabrać– rze­kłam i ode­szłam.

-Nie możesz tego zro­bić! – krzyk­nął w moją stronę chło­pak i poczu­łam, jak bie­gnie w moją stronę i łapie mnie za rękę. -Nie mogę pozwo­lić Ci odje­chać. Tutaj mogę Cię przy­naj­mniej chro­nić, tam nie- powie­dział.

-Przed czym? – zapy­tałam. Nie­stety zauwa­żyłam w jego oczach rezy­gna­cję i wie­dzia­łam, że mi nic nie powie. -Harry wiesz, że nie możesz mnie chro­nić przed czymś, o czym nie mam zie­lo­nego poję­cia, prawda? Zda­jesz sobie sprawę? – zapy­tałam i spoj­rza­łam mu w oczy. Widzia­łam w nich waha­nie i strach.

-Co, jeśli prawda Cie­bie prze­razi? – zapy­tał mnie. Zdzi­wiło mnie to pyta­nie.

-Wtedy mnie ura­tu­jesz- rze­kłam pew­nie. Patrza­łam z upar­to­ścią w jego oczy, które były połą­cze­niem prze­róż­nych odcieni zie­leni. Czu­łam na swoim ciele przy­jemne dresz­cze, kiedy moje ciało doty­kało jego. Mogłam poczuć zapach jego per­fum, ubrań… wszyst­kiego, co spra­wiało, że naprawdę czu­łam się bez­pieczna. Widzia­łam jego usta, pełne, czer­wone. Był tak bli­sko mnie, a zara­zem bar­dzo daleko. Nie zna­łam jego świata, tajem­nic jego życia, ale chcia­łam je poznać.

-W porządku- szep­nął, wyry­wa­jąc mnie zza moich myśli. – Powiem Ci wszystko, co przed Tobą ukry­wam. Spo­tkajmy się dzi­siaj o 20.00. Przy­jadę po Cie­bie i pój­dziemy do restau­ra­cji- rzekł i cze­kał na moją reak­cję. O mało co nie rzu­ci­łam mu się z rado­ści na szyję, że w końcu dowiem się, o co cho­dzi, ale się powstrzy­ma­łam i tylko poki­wa­łam głową.

-Dobrze- rze­kłam i się uśmiech­nę­łam- Teraz możesz mnie powieść do domu- szep­nę­łam z uśmie­chem, na co on tylko się zaśmiał i popro­wa­dził mnie do samo­chodu. Zanim wsia­dłam, do pojazdu spraw­dzi­łam, czy w całym zamie­sza­niu nie zgu­bi­łam wła­sno­ści Lau­rel, na szczę­ście był on scho­wany głę­boko w kie­szeni spode­nek i przy­kryty jej bluzą. Jecha­li­śmy w ciszy, gdy nagle ją głos Harry’ego.

-Ład­nie Ci w tej blu­zie- powie­dział, patrząc na mnie przez lusterko.
Dzięki- powie­dzia­łam, uśmie­cha­jąc się– Pew­nie podoba Ci się, bo to jest wła­sność Lau­rel. Spo­koj­nie oddam jej- rze­kłam zgryź­li­wie. Chło­pak chciał już coś powie­dzieć, ale ja mu prze­rwa­łam:

-Nie ważne, Harry. Wię­cej już nie roz­ma­wialiśmy. Kiedy doje­cha­li­śmy, na miej­sce wysia­dłam z auta i uda­łam się do domu.

-Będę o 20:00– krzyk­nął za mną loczek, a ja tylko odkrzyk­nę­łam szyb­kie „Okey” i weszłam do domu. Zasta­łam pra­su­jącą ubra­nia cio­cię, która, gdy mnie zauwa­żyła szybko do mnie pod­bie­gła.

-Lena, czy wszystko w porządku? – zapy­tała- Widzia­łam Twoją kartkę, ale nie wie­dzia­łam, że można aż tak wyglą­dać po impre­zie- powie­działa z uśmie­chem, na co ja też się zaśmia­łam i powie­dzia­łam, że idę się umyć, a potem spać, bo padam z nóg. Doro­thy tylko cos tam powie­działa o teenagekicks* i o tym, jakie to nie­od­po­wie­dzialne, a ja uda­łam się do łazienki.

Gdy się już ogar­nę­łam, poszłam do pokoju i rzu­ci­łam się, na łózko od razu zasy­pia­jąc.

------------------------------------------------------------------------------------

Obu­dził mnie dzwo­nek mojego tele­fonu. Spoj­rza­łam na ekran i dostrze­głam przy­słaną wia­do­mość. To Niall.
Lena, czy wszystko w porządku. Kiedy się
Obu­dzi­łem Cię i Harry’ego nie było, więc.
Mam nadzieję, że jesteś z nim. Pro­szę, napisz.
Mar­twię się o Cie­bie.
N

Głę­boko ode­tchnę­łam i odpi­sa­łam mu szyb­kie Jest w porządku. Się­gnę­łam po pamięt­nik, który leżał na sto­liku noc­nym i go otwo­rzy­łam. Na pierw­szej stro­nie było przy­kle­jone jej zdję­cie, a dookoła nary­so­wane ser­duszka.

-Fuj- powie­dzia­łam sama do sie­bie. Prze­glą­da­łam dalej. Na kolej­nych stro­nach było spi­sane jej całe życie, moment, kiedy poszła pierw­szy raz do liceum, pierw­szy poca­łu­nek, wszyst­kie wyprawy po zakupy, jej kolejny seks. Były nawet wykle­jone zdję­cia jej chło­pa­ków, byłych, przy­szłych. ten pamięt­nik miał około 700 stron. Nawet nie mam poję­cia jak by łam go w sta­nie wci­snąć do kie­szeni moich spodni. Zauwa­ży­łam na jed­nej ze stron pt. Mój przy­szły chło­pak/ mój obecny part­ner wkle­jone zdję­cie Harry’ego.

-Kurwa! – krzyk­nę­łam sama do sie­bie. Czyli to jed­nak prawda, że są razem. -Co za suka- pomy­śla­łam.
Nie mogąc na to dłu­żej patrzeć, prze­rzu­ci­łam dalej kartkę i to, co dalej zoba­czy­łam, wpro­wa­dziło mnie w szał. Zaczę­łam ude­rzać rękoma o poduszkę, a następ­nie zaczę­łam się w nią wydzie­rać. Kiedy już się uspo­ko­iłam, spoj­rza­łam ponow­nie na stronę i po raz kolejny prze­czy­ta­łam nagłó­wek pt. „Naj­lep­szy seks w MOIM ŻYCIU” zapi­sany pod datą, która była około tygo­dnia wcze­śniej. Byłam bar­dzo zde­ner­wo­wana. Czego on ode mnie chcę, jeśli jest z Lau­rel?




Prze­wró­ci­łam do tyłu kartki i zaczę­łam, czy­tać co było tam napi­sane, sądząc, że dostrzegę zbo­czone tek­sty, ale się zdzi­wi­łam. Na jed­nej z nich było napi­sane:

,, [...] bar­dzo go kocham, ale on coś przede mną ukrywa”.

-Czyli nie tylko przede mną ma tajem­nice- powie­dzia­łam sama do sie­bie i czy­ta­łam dalej, prze­rzu­ca­jąc następne stro­nice.
„Dzi­siaj to się stało. Zoba­czy­łam go. Nie był sam.

Razem z nim był ten gorący Louis i słodki Niall.

Podsłu­cha­łam, jak roz­ma­wiali o jakimś spo­tka­niu,

i dziew­czy­nie o imie­niu Elena. Nie wiem kto to, ale

słu­cha­łam dalej. Potem ich roz­mowa uci­chła,

a gdy się wychy­li­łam, oni mnie dostrze­gli.

Pisnę­łam z prze­ra­że­nia, a moje serce sta­nęło.

Wiesz, pamięt­niku co mieli?

Skrzy­dła”.

-O kurwa- szep­nę­łam.

__________________________________________________________________________________

Witaj­cie!!!

Od razu z góry prze­pra­szam za moją nie­obec­ność. Nie mam na to żad­nej wymówki, bo po pro­stu mi się nie chciało pisać, ale też nie mia­łam weny : '(

Nie wiem, czy powrócę znów do coty­go­dnio­wego pisa­nia roz­działów. Posta­ram się to zro­bić, ale nie gwa­ran­tuje.
Mam nadzieję, że roz­dział się podo­bał i po tak dłu­giej prze­rwie nie wyszłam z wprawy :D

Pro­szę, Was KOMEN­TUJ­CIE!!! Chcę wie­dzieć, czy kto­kol­wiek jest jesz­cze ze mną :)

Wasza leniwa
Dudu­sia ;8
Szablon by S1K